środa, 11 stycznia 2017

Tata mama

MAMA:

Oj dawno nic nie pisałam, a przecież tak dużo się wydarzyło! Mikołaj skończył roczek, mamy za sobą również święta, Nowy Rok i imprezę urodzinową.

Śnieg za oknem, aż miło popatrzyć na ten zimowy krajobraz. Niestety, dziś cały dzień spędziliśmy w domku z powodu strasznego smogu, który zawisł nad całym krajem, u nas ... 1000%!
Ale nie o tym będę pisała.
Nasz Mikołaj mówi świadomie mama i tata. Jest to cudowne przeżycie. Gdy widzi tatę, woła słodko "tata tata" i uśmiecha się. Gdy chce, żeby mama do niego przyszła i wzięła go na ręce woła: "Mama". Ulubionym słowem pozostaję wciąż "brum brum", fascynacja samochodami trwa...
Mikuś przed chwilą obudził się, ale już śpi dalej. O autach było, gdy mówi "brum brum" trzeba podejść do okna i wypatrywać auta jadące drogą. A jak coś akurat pojedzie, radość jest ogromna! :)
Gdy Mikołaj się cieszy macha rękami i nogami. Ulubionymi zabawami są: układanie pudełek, zabawa w gananiego, oglądanie książeczek. Mikołaj uwielbia raczkować, wciąż jest w ruchu, wszędzie go pełno.
Ku mojej uciesze, dziś udało się Mikołaja zawiązać do chusty i razem posprzątaliśmy kuchnię.
Aaa przypomniało się! W tamtym tygodniu pojechaliśmy wszyscy do Ikea. Zatrzymaliśmy się na chwilę w kąciku zabaw. Spotkaliśmy dziewczynkę około 3-letnie, podeszliśmy do niej i Mikołaj pogłaskaj ją po główce i przytulił. Kochany!
W weekend, po raz pierwszy zabraliśmy Mikołajka do pizzerii. Z Mikołajem można konie kraść. Zjadł z nami kilka kęsów pizzy, oczywiście wybrałam kawałki odpowiednie dla rocznego dziecka, potem popił wodą i maszerował na nóżkach po całej restauracji, nawet kuknął do kuchni. Kucharze uśmiechnęli się na nasz widok, ale nie skorzystali z oferowanej pomocy :) Z pełnymi brzuchami pojechaliśmy do nas, a było nas kilkoro: Mikuś, mama, tata, wujek Kuba, ciocia Kasia i wujek Musti. Pobawiliśmy się wszyscy, Mikołaj ukrywał się za firanką i zasłoną, a następnie ok 19.00 poszedł spać, a dorośli imprezowali dalej. :)

Gdy Mikołaj jest śpiący, ma głupawkę i wtedy właśnie najłatwiej go rozśmieszyć. Uwielbiam, gdy się śmieje głośno, słodkie to jest. Dzisiaj podnosiłam go za rączki go góry, śmiał się, że hej. Potem jak siedział, ciągnęłam za nózki, tak że lądował na plecki, też było fajne. Mikołaj ma taka zabawę, że przy karmieniu, kopie mnie nogą po twarzy, strasznie to śmieszne :D Oczywiście robi to delikatnie, A najbardziej lubi pierdzieć mi w brzuch! Haha, mógł by to robić w nieskończoność. :)
Ok, idę robić herbatę, załatwiać reklamację misia Terebe, jutro czeka nas sesja zdjęciowa w Klubie Kultury Przegorzały, nie mogę się doczekać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz