MAMA:
Mikołaj rośnie w oczach! Największą zmianą jest to, że Mikołaj chodzi na własnych nóżkach! Pierwsze kroki Mikuś zrobił, gdy został sam z babcią Krysią i tatą. Mama akurat była w pracy. Tak naprawdę, już od miesiąca drepta. Z każdym dniem chodził coraz więcej, coraz więcej. Na początku były to 2 kroki i bach pupą na ziemie. Ręce wysunięte asekuracyjnie, nogi szeroko. Ciężko było próg pokonać. Chodził, gdy mu się przypomniało. A dziś już więcej chodzi, niż raczkuje. Widać, jaką przyjemność sprawia chodzenie, a już nawet za bieganie się zabiera. Na spacerze do wózka nie chce już wsiadać, tylko maszerować, najlepiej po dziurach, chaszczach, poboczach, tam gdzie jeszcze nigdy nie był.
Kolejną wielką zmianą jest gadanie! Prawdziwa gaduła z naszego Mikusia. Oto słowniczek 15 miesięcznego Mikołaja:
gogo, gaga - księżyc, gwiazdka
koko - kura, ptam
mniam mniam - jedzenia
mama, tata, baba, dada
gogon-ogon
brum brum - niezmiennie ulubione auta
mia - kotek
kum kum - żabka
by - biedronka
ky - oczko
wciąganie powietrza nosem na kwiatuszka
dadan-banan
dydy-dzidzia
tyty-cycuś
:)
Sporo tego, można się dogadać, a nawet uciąć sobie pogawędkę. Śmiać nam się chce, gdy czasami Mikołaj wymienia wszystkie słowa która zna jednym ciągiem: koko, mama, dada, brum brum, tata itd.
Mikołaj dużo się uśmiecha, lubi się wygłupiać przy jedzeniu. Lubi gilgotki, pierdzioszki w brzuch, tarzania po łóżku. Dzisiaj położyliśmy kołdry i poduszki na ziemi i taplaliśmy się w nich - kupa frajdy. Najlepiej jak nadbiegał tata, żeby złapać Mikołaja, i gdy Mikołaj odkrył dziurę, a w niej paluszki gilgotki mamy. ;)
Mieliśmy nie dawno sporo problemów ze spaniem, mama chciała, żeby Miś spał, a Mikołaj robił wszystko, byleby nie usnąć - podskoki, rzucanie się na łóżko, pierdzenie po brzuchu, raczkowanie. Sporo mnie to nerwów kosztowało, aż w końcu odpuściłam i jakoś to spanie nam się unormowało, Aktualnie Mikołaj ma drzemkę o 11, najlepiej jest kłaść się z mamą, wtedy można spać nawet 3 godziny. A gdy mama próbuje się wymknąć z łóżka, trzeba się obudzić, co mnie będą w konia robić.
Dzisiaj Mikołaj mnie wzruszył jedną historią. Pokazywałam mu biedronki w książeczce, a mój synek wyciągnął rączkę, żeby mi pokazać, że z babcią Jolą na spacerze chodziła biedronka po rączce. Wszystko pamięta ten mały człowiek. Zapomniałam wspomnieć, że największą miłością Mikołaj darzy babcię Jolę, a spacery z babcią Jolą są najlepsze na świecie.
A i jeszcze jedno zdarzenie mi się przypomniało. Zaprosiliśmy Paulinę z Helenkę i Bronkiem. Przynieśli ciasto ze sobą. Przygotowałam dziecięce talerzyki, mamy 4 - kot, miś, żaba i ptaszek. Dałam wybrać jeden Helence, a na to Mikołaj się wkurzył nie na żarty. Daje mu drugi, a Helenka wzięła obydwa! Jak się zaniosłem płaczem, mama w panice pobiegła po inne talerzyki, ale mała dziewczynka stanęła na wysokości zadania i oddało płaczącemu młodszemu koledze jego talerzyki. Mikołaj gdy ochłonął i przemyślał, co się wydarzyło oddał Helence z powrotem talerzyki. Bardzo byłyśmy dumne z Pauliną z naszych dzieci.
I tak , kończę, biorę się za wieszanie prania i robienie herbaty. Muszę częściej pisać, żeby zachować jak najwięcej wspomnień!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz